Dystrybucje Linuksa > Jaką dystrybucję wybrać?

Arch/ Debian/ Manjaro/ Gentoo - warto zawracać sobie tym głowę dzisiaj?

(1/11) > >>

MójPan:
Pytam z czystej ciekawości, pytanie tytułowe w stosunku do mint 19.2 i wszystkich ubunto pochodnych.
Warto podręczyć się Archem czy Gentoo gdy Mint 19.2 hula jak szalony i jest naprawdę cacy?

Wysiadłem z tematu dawno temu, nie chce mi się kopać po nowe info, stąd ten wątek.
Jest już Arch z instalką GUI czy nadal konsolka i cięcie się?


pavbaranov:
Arch, Gentoo a Mint to dwie różne historie. Jeśli Tobie wystarcza Mint, to być może z Archem (czy Gentoo, obojętne) będziesz miał kłopoty. Przede wszystkim mentalne.
Co oferuje Arch, a czego nie ma Mint? Zawsze nowe oprogramowanie, które dla niektórych osób jest ważne bowiem przede wszystkim rozszerza je o nowe funkcje i w ten sposób - przynajmniej niekiedy - umożliwia pracę, która z dotychczasowymi wersjami była niemożliwa. Tak, wiem, że można to obejść. Są snap, flatpak, czy appimage. Osobiście ich nie lubię i używać nie będę.
Nadto - mogę mówić o Archu, bo Gentoo miałem zbyt krótko - jest to bardzo prosta, prosta w utrzymaniu dystrybucja, w której to użytkownik decyduje o tym, co chce mieć i jak to ma się sprawować. Tu nikt nie wie lepiej od użytkownika co ma być zainstalowane, jak to ma być skonfigurowane. Decyzja należy do użytkownika. Sama obsługa jest banalna i np. setki razy wolę pacmana od obecnego m.in. w Mint APTa.
Arch nadto oferuje prawie doskonałe wiki.
I jeszcze - raz postawiony system działa praktycznie wiecznie.
Instalatora GUI w Archu nie ma, nie było (był instalator tekstowy) i nie będzie. Są natomiast różne forki, które są wyposażone w różnego rodzaju czy to skrypty, czy też mają jakieś GUI, które instaluje albo Archa, albo system tak zbliżony do niego, że w zasadzie jest to Arch. Jeśli miałbym polecić takie zabawki, to najciekawszą opcją jest Anarchy (TUI) lub np. EndeavourOS (tu jest bodaj Calamares, ale na pewno GUI).

robson75:
Dla mnie jako usera Arch-a mint jest po prostu "śmiesznym" systemem, który to narzuca użytkownikowi co ma być zainstalowane, a co nie. W dodatku w dalszym ciągu jedzie na jajku 4.15 które od dawna nie jest wspierane, oznaczone EOL (EndOfLife).
Ja osobiście postawiłem sobie Arch-a przy pomocy Anarchy-installer, jest to instalator CLI (bardzo czytelny z resztą).

Paweł Kraszewski:
Napiszę tak:

Moim podstawowym systemem na desktopach i laptopach jest Ubuntu. Póki było stare Unity - czyste Ubuntu, jak zrobili potworka z Gnome3 - XUbuntu, ostatnio, jak zsynchronizowali GUI mniej-więcej z oryginałem - Ubuntu-Budgie. Przejechałem praktycznie przez wszystkie popularne i mniej popularne dystrybucje (mój katalog ISO z Linuksami ma 547GB) i dla mnie optymalną rodziną jest Ubuntu — niezależnie od konkretnej wersji desktopa. Najmniej problemów, najwięcej interesujących mnie pakietów w rozsądnie świeżych wersjach (jadę na wersjach półrocznych, a w miejscach "install and forget" typu komp mojej mamy na LTS).

* W pracy zajmuję się "produkcją" embedów do różnych urządzeń sieciowych - i tam jako system bazowy też jest Ubuntu, ale wnętrzność systemów generuję za pomocą kilku instancji Gentoo pracujących w kontenerach LXC (np musl-32, musl-64, libc-64-libressl, itp, wszystkie z wyłączonym PAM, NLS, X i paru innymi mechanizmami niepotrzebnymi w urządzeniach embedded/appliance). Do tego konkretnie Gentoo nadaje się fenomelnalnie. Wyjątkiem są dwa moje systemy bazujące na FreeBSD-stable, jeden generuję narzędziem nanobsd, drugi "składam z zapałek" ręcznie (no dobra, wywalonym w kosmos autorskim plikiem Make).

* Miałem przez pewien czas Gentoo na desktopie, ale żeby mieć świeże pakiety musisz jechać na ~ (mieszane amd64 + ~amd64 wymaga dużego nakładu sił i ostrożności i po pewnym czasie masz tak długachne pliki mask/keywords/use, że nie pamiętasz co i dlaczego tam się znajduje. Been there, done that), a jak jedziesz na ~ to większość czasu spędzasz, czekając na rekompilację dużych pakietów i revdep-rebuildach. Not funny.

* Próbowałem Archa, ale po dołączeniu AURów z oprogramowaniem potrzebnym mi w pracy system się totalnie zdestabilizował.

* Absolutnie nie rozumiem fenomenu Minta. Dla mnie to zepsute Ubuntu na przestarzałych pakietach.

* Serwery widoczne z sieci typu mission-critical robię na OpenBSD albo (jeżeli brakuje jakichś narzędzi) na FreeBSD, pozostałe na Debianie albo Ubuntu Server LTS, z naciskiem na ten drugi.


Podsumowując: w mojej opinii:
* Użytkownik desktop - Ubuntu current w odmianie zależnej od gustu
* Użytkownik install-and-forget - Ubuntu LTS w odmianie zależnej od gustu
* Generator systemów dedykowanych: Gentoo
* Serwery - Ubuntu Server LTS albo stosowny BSD

MójPan:
Muszę w końcu zaryzykować z Archem i nie odpuścić przy instalacji.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej