Witam. Jestem nowy na forum, stąd też uznałem, że ten dział najlepiej nadaje się do publikacji tego wątku, proszę o wyrozumiałość, jeżeli się pomyliłem

. Od pewnego czasu zmagam się z dość nietypowym problemem dotyczącym sprzętu i Linuksa. Już wyjaśniam.
Mam komputer, dosyć potężnej mocy obliczeniowej, z dwoma systemami operacyjnymi - Windows 7 oraz openSUSE, działającymi na tym samym dysku twardym, a na dwóch partycjach. Pewnego dnia, co mogło się zdarzyć każdemu, wysiadła płyta główna (producent ASUS, dokładnej nazwy modelu nie pamiętam). Zrozumiałe, wysyłam do serwisu, serwis na podstawie gwarancji sprowadza od producenta nową płytę główną, instaluje, komputer chodzi, dostaję do domu.
I tu zaczynają się schody. Odpalam komputer, chcę na początku zajrzeć do Linuksa. Moje zdziwienie było dosyć spore, gdy okazało się, że multi-boot się nie załadował, zamiast tego ujrzałem piękne logo Siódemki. Resetuję system, wchodzę w ustawienia BIOS-a. Niby wszystkie są poprawne, lista partycji i dysków twardych się zgadza. Nie chcąc psuć ustawień programu rozruchowego, bo z natury bywam ostrożny, zostawiłem tę kwestię specjalistom. Oddałem komputer do serwisu i przedstawiłem problem: multi-boot zniknął i nie umiem go przywrócić.
Serwis jest porządny, jest tam dwóch-trzech linuksowców, więc zabrali się za robotę jeszcze tego samego dnia. Po paru dniach sprawa się skomplikowała. Jeżeli chodziłoby o zwykłe zbootowanie Linuksa z płyty, albo instalację multi-boota na nowo, to byłoby po sprawie i miałbym sprzęt w domu. Ale...
Jak się okazuje, ASUS wgrał własną, nową wersję BIOSa, która uniemożliwia zbootowanie Linuksa - dosłownie. Były w serwisie próby upgrade'owania BIOSa, były też próby jego downgrade'owania. Żadne się nie powiodły, bo nowsze wersje programu też Linuksa nie pozwolą bootować, a starszych się nie da zainstalować, bo producent zablokował możliwość downgade'owania w imię "zgodności ze sprzętem". Stąd też ludzie z serwisu nie są w stanie nic zrobić od strony technicznej. Poprosiłem ich o wysłanie zapytania bezpośrednio do producenta o możliwość uruchomienia Linuksa przez ich BIOS. Na odpowiedź na razie czekam. Może się ulitują i mi pomogą.
Moje pytanie jest następujące: czy coś da się z tym problemem zrobić oprócz bycia zdanym na łaskę producenta? Z tego co wiem, reklamacji to nie będzie podlegać, bo płyta główna w końcu działa, Windows też. Swoją drogą, czy nie można pójść pójść drogą bardziej radykalną i napisać w tej sprawie do UOKiK? W końcu uniemożliwianie mi korzystania z Linuksa jest jednocześnie pozbawianiem mnie dostępu do mojego własnego oprogramowania, które zdobyłem legalnie, i do moich własnych danych, a przecież z Linuksa korzystałem tak często, jeżeli nie częściej niż z Windy.