Nowe posty

Autor Wątek: Czy kupić książkę "Linux. Biblia. Ubuntu, Fedora, Debian i 15 innych "  (Przeczytany 17487 razy)

nyczko

  • Gość
Witam wszystkich
To mój pierwszy post więc jeżeli nie w tym dziale to z góry przepraszam.
Do rzeczy :)
Zastanawiam się nad kupnem książki "Linux. Biblia. Ubuntu, Fedora, Debian i 15 innych dystrybucji" autorstwa Christophera Negusa wydanego  przez wydawnictwo helion .

Polecacie tą książkę?? Dodam, że mam prawie zerowe pojęcie o Linuksie i szukałem "z" wujkiem google ale nie znalazłem opinii na jej temat.

Pozdrawiam

Ksanderon

  • Gość
Ja nie polecam żadnych książek dla początkujących do Linux- to jest kompletnie pozbawione sensu. Na stronach linuksowych jest tyle bardzo ładnie, przyjaźnie na ile się da napisanej dokumentacji, na wyciągniecie reki, że nie da się tego w pojedynkę przerobić.

Czy jak chcesz przeczytać artykuł w gazecie, kupujesz książkę pt. "Jak czytać artykuły w gazecie"? Nie. Po prostu czytasz a gdy pojawia się problem np. ze zrozumieniem sięgasz po słownik lub do encyklopedii.

Tutaj tak samo chcąc używać Linux, po prostu go używasz a gdy jest problem szukasz rozwiązania. Co ciekawe jeśli nie jesteś geekiem/hakerem/inżynierem/etc. to na 100% nie znajdziesz problemu, którego rozwiązanie nie ograniczy się do odpowiedniego sformułowania pytania dla wyszukiwarki i przeczytania ze zrozumieniem jakiś 2-3 stron.

pabloz1974

  • Gość
Najlepsze rozwiązanie to google . do skutku.
http://infotix.pl

Offline mateo86

  • Users
  • Guru
  • *****
  • Wiadomości: 647
    • Zobacz profil
Nie pochwalam piractwa, nie namawiam do niego. Ktoś się napracował, żeby napisać książkę i należy mu się za to wynagrodzenie. Kropka.
Ale ja to robię tak:
Jeśli widzę jakąś interesującą pozycję, szukam w googlach czy nie ma gdzieś jej w sieci. Zazwyczaj jest, więc ściągam. Przeglądam, kartkuję oceniam jakość i zawartość. Jeśli uznam, że może się przydać, nawet w dość odległej przyszłości - kupuję. Jeśli nie, kasuję i nie zawracam sobie więcej nią głowy.
Dlaczego nie skorzystam z tego co udostępniają księgarnie na swoich stronach? Bo zazwyczaj udostępniony jest spis treści i jeden rozdział, który najczęściej jest wprowadzeniem do książki, wyjaśnieniem oznaczeń itp. czyli dla mnie jako zaawansowanego użytkownika linuksa raczej nie niesie wartości merytorycznej.

Uważam, że takie moje działanie jest bardzo podobne do pójścia do księgarni, przesiedzenia w niej kilkunastu minut i przewertowaniu konkretnej książki i dlatego nie uważam tego za jakieś piractwo czy naruszanie praw autorskich.

Nie wiem jak z Twoją moralnością, czy odpowiada Ci ten sposób sprawdzenia, czy książka się przyda, czy warto ją kupić. Ale myślę, że w ten sposób sam sobie najlepiej odpowiesz na pytanie czy opłaca się je kupić.

janeczek

  • Gość
Również nie polecam żadnych książęk! W necie jest wszystko co potzreba

lukaso666

  • Gość
Nienawidzę stwierdzenia: nie polecam żadnych książek... Czytanie, z papierem w ręku (w dobie smartfonowo-kindle'owej brzmi to cokolwiek pejoratywnie) jest ze wszech miar polecane, ale...

... no właśnie, w kwestii informatycznej, czy linuksowej, miejmy się na baczności. Jeśli u kogokolwiek w głowie zaświta myśl: A może Linux?, wtedy instynktownie klika w necie. Oczywiście odwiedzi przy okazji EMPiK i zobaczy całe stado publikacji. Ślicznie wydanych, grubych, wyglądających inspirująco. Mina zmienia się na kwaśą po ujrzeniu ceny...

Otóż to! Ceny wszelakich "biblii" Linuxa, to śmiech na sali i gwałt na elementarnych umiejętnościach przeciętnego użytkownika Google (znaczy się... DuckDuckGo... ;) )... Wydawnictwa żerują niczym Apple na naiwniakach i wciskają im byle elementarną wiedzę za kasę, która jest kurewsko skandaliczna. Pomijając bluzgi, czas przejrzeć na oczy: "biblia" linuxowa za 90-150 PLN jest dobra dla posiadacza CD z Linuxem bez częstego dostępu do sieci, albo dla burżuja, któremu tatuś da na "zaznajomienie się z nowym systemem".

Bezceremonialnie: wieeeeeeeele lat temu kupiłem tego rodzaju książkowego "grubasa", tłumaczenie, rzecz jasna, minimum o UNIXie i LINUXie, kilkanaście dystrybucji... Czy wiedza zawarta w "biblii" była dla mnie użyteczna? TAK - jeden raz... Gdy jako "linuxowy gówniarz" nie wiedziałem jak i gdzie wyedytować tablicę partycji w konsoli... I tyle... Tego typu wiedzę znajdzie każdy/-a w necie...

Czytajcie, kupujcie książki o programowaniu, niszowe rzeczy, do których zajrzycie zawsze, gdy będzie trzeba! NIE KUPUJCIE "BIBLII", PORADNIKÓW - SZKODA WASZYCH PIENIĘDZY (albo pieniędzy Waszych rodziców)

No i czytajcie literaturę skandynawską, rosyjską oraz francuską - inspiruje! ;)

stempelixx

  • Gość
Też się zastanawiam nad kupnem tej książki, ale nigdzie nie mogę jej dostać. Szukałam nawet na allegro.

---edit Lord Darius
Za zaśmiecanie forum OT-ami masz bana.