Nowe posty

xx Dostęp z komputerów z windowsem do plików udostępnionych na serwerze linux (samb (0)
Wczoraj o 20:27:55
xx FirebirdSQL server w xinetd (0)
Wczoraj o 16:39:49
xx brak uprawnienia do zamontowanej partycji ntfs - elementaryOS 6,1 (5)
Wczoraj o 06:36:07
xx Jak zainstalować sterowniki do karty sieciowej TP LINK WN350GD (1)
2022-08-04, 05:55:46
xx Poczta Linux.pl (8)
2022-08-02, 16:48:14
xx Ubuntu vs Fedora (1)
2022-07-26, 03:40:58
xx virtualization technology (1)
2022-07-25, 21:27:10
xx Migracja z centos 6 na centos 7 (3)
2022-07-25, 07:31:19
xx akonadi w KDE5 (10)
2022-07-22, 23:34:05
xx Alternatywa dla Delphi (7)
2022-07-22, 15:27:42

Autor Wątek: Linux a rynek pracy  (Przeczytany 10724 razy)

kle_dar

  • Gość
Linux a rynek pracy
« dnia: 2008-05-20, 17:10:27 »
Jestem początkujący. Jak wygląda rynek pracy dla osób znających Linuxa? Czy nauka Linuxa ma sens finansowy? Pozdrawiam.

Offline ultr

  • Users
  • Guru
  • *****
  • Wiadomości: 1177
    • Zobacz profil
Linux a rynek pracy
« Odpowiedź #1 dnia: 2008-05-20, 18:04:19 »
Pracy dla linuksowych profesjonalistów jest bardzo dużo - głownie administracja serwerami i sieciami. Poszukiwani są także programiści aplikacji kompatybilnych z wieloma platformami - głownie Java, choć również następuje odejście od ciężkich maszyn wirtualnych na rzecz "czystego" C++ z Qt czy GTK.


Jednak nawet zwykli użytkownicy powinni przynajmniej zaznajomić się z Linuksem i otwartym oprogramowaniem (OpenOffice, Firefox, etc.). I dotyczy to nawet zawodu takiego jak sekretarka.

Dlaczego?

Bo jeżeli pracodawca będzie miał przed sobą CV z wpisaną na jednym znajomością MS Windows, Office, itd., a na drugim dodatkowo Linux, OpenOffice, ..., to przy podobnych pozostałych kwalifikacjach łatwo zgadnąć, którą osobę wybierze.

Osoba znająca Linuksa i oprogramowanie OpenSource rozwiązuje problem ewentualnej migracji na inne oprogramowanie w przyszłości. Dziś wiele firm rozważa taki krok i z pewnością nie będą chciały wiązać sobie rąk zatrudniając trudnoreformowalnych użytkowników windowsa, którzy do problemów związanych z migracją dołożą koszty szkoleń i marudzenie, że ikonka jest gdzie indziej.